Dni mijały coraz szybciej...
Robiło się coraz zimniej - to znak ,że nadchodzi jesień.
Siedziałam przy biurku, które znajdowało się tuż przy oknie. Oglądałam zakochanych ludzi, którzy przechodzili obok mojego domu.
Ciągle wracały wspomnienia.
To co było nigdy nie powróci.
I ta dziwna rozmowa z Natalą, nie dawała mi spokoju. Kto to był? Mateusz? - przecież to niemożliwe.
Co tam się do cholery dzieje?
O! Nati na skypie!
Wybrałam.
Pierwszy sygnał...
Drugi sygnał...
Trzeci sygnał..
Dobra nieważne.
Wzięłam do ręki torbę i pobiegłam w stronę hali.
Andrzej
Wróciłem z dziewczyną z pizzeri - obraziła się na mnie, bo wolę sport bardziej niż ją.
Denerwowała mnie.
Miałem jej cholernie dość, musiałem z kimś pogadać, Mikołaja nie było, więc postanowiłem wybrać się do Mateusza.
Założyłam czarne converse i udałem się do domu na przeciwko.
- Hej jest Mateusz? - drzwi otworzyła mi Natka.
- Będzie za pół godziny, wejdź proszę. - zrobiłem jak mi kazała.
Chwilę później siedziałem na kanapie w salonie.
Przyglądałem się każdemu ruchowi dziewczyny...
Była bardzo ładna, wcześniej nie patrzyłem na nią z tego punktu.
Robiła sałatkę, szło jej to całkiem szybko.
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne pytaj. - odpowiedziała, wrzucając składniki do szklanego półmiska.
- Masz chłopaka? - teraz to dowaliłem...
Nikol
Nie mogłam zapomnieć o Mateuszu mimo tego ,że poznałam kogoś tak świetnego jak Mikołaj.
Musiałam zadzwonić do Mateusza.
Musiałam usłyszeć jego głos - tak bardzo go KOCHAM!
Wybrałam numer.
Nagle sygnał się urwał i usłyszałam jego głos.
- Chyba pomyliły Ci się numery, cześć. - odpowiedział, a mi zrobiło się przykro.
- Mateusz czekaj, bo muszę ci coś powiedzieć...
- No mow! - nalegał.
- Nigdy nie przestanę Cię kochać. - rozłączyłam się.
Wpadłam do domu jak huragan.
Szybko wbiegłam do swojego pokoju, po czym rzuciłam się na łóżko, zaczęłam topić łzy w swoich dłoniach....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz