wtorek, 11 sierpnia 2015

8 ,,POWAŻNIE?!"

Andrzej

Nie dawały mi spokoju słowa Natki.
Musiałem ją dorwać po treningu, coś mi tu nie grało.
Może zazdrosna? Myślałem. Ale przecież nigdy nie spoglądała na Mikiego.

Wracałem właśnie do domu, Mateusz pojechał do galerii od razu.
Więc chciałem do niej wstąpić.
Podszedłem do drzwi i zapukałem.
Wiedziałem ,że będzie sama, rodzice w pracy, a brat na zakupach.

- Chwilkę. - usłyszałem jej głos.
Oparłem się o futrynę.

- Hej co ty tu robisz? - zapytała.
- Chciałem dokończyć tamtą rozmowę. Nie mogę o tym zapomnieć.
- Ahhh. No tak, dobra wejdź.
 Wpuściła mnie do środka.
Nieźle się urządzili przez te kilka tygodni.

- No więc ? - zapytałem.  - O co chodzi z tą dziewczyną z neta?
- No, bo..nie może się o tym dowiedzieć nikt szczególnie Mateusz.
- Nic mu nie powiem obiecuję.
- Ta dziewczyna to największa miłość mojego brata, moja najlepsza przyjaciółka.
- POWAŻNIE?! - zdziwiłem się. Jaki zbieg okoliczności.

Nikol

Szkoła - Trening - Lekcje - Komputer.
Tak wyglądał mój typowy dzień, taka monotonia.
Jedynie na co teraz czekałam to list ze szkoły z Gdańska.

Siedziałam na kanapie zajadając się żelkami - UWIELBIAM ŻELKI.

Mikołaja jeszcze nie było.

Zaczęłam oglądać moje zdjęcia, najwięcej z Matim...miałam je usunąć, lecz nie dałam rady.
Zobaczyłam jedno, gdzie trzyma mnie na rękach i mnie całuje...na moich policzkach pojawiły się łzy...nadal go kocham i tęsknie za nim.

- Kochanie! - krzyczała mama. - Możesz przyjść mi pomóc? - zamknęłam lapka i szybko pobiegłam do kuchni zobaczyć o co chodzi.

Mama przyjechała z zakupów, poszłam do samochodu, aby wyciągnąć resztę torb.
Teraz to ona była moją najlepszą przyjaciółką tutaj.

Wróciłam do salonu i włączyłam kompa.
O! Jest Mikołaj!
- Jak po treningu?
- Jestem wykończony :*
- Przeszkadzam?
- Coś Ty! Ty mi nigdy nie przeszkadzasz.
- Oooooo :D

Chwilę później wyjęłam telefon i zaczęłam dzwonić do Natki.

Andrzej

- Właśnie dzwoni Niko. - powiedziała.
- Odbierz.
- Heeej miśka, co tam? - zapytała. - A siedzę w domku. - A ty? - Jak Mikołaj?

Zacząłem się śmiać, myślałem, co my z tym zrobimy....






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz