INTERNET! INTERNET! INTERNET! - tylko to trzymało mnie przy życiu.
Był 29 sierpnia...
Nie długo szkoła...ale to już nie będzie to samo co wcześniej.
Siedziałam właśnie przy komputerze...na facebooku.
Patrzyłam ciągle na Mateusza przy którym była zielona kropa..
" Chciałam dobrze" - myślałam.
Nadal go kocham, lecz związek na odległość nie miałby sensu.
Nie odzywa się do mnie...
To była moja pierwsza PRAWDZIWA miłość.
Ale niestety...nie zniosłabym tęsknoty za nim.
Nie miałam co ze sobą zrobić. Przemalowałam i przemeblowałam swój pokój - wszystko efekt nudów,
Chciałam ,aby już był GRUDZIEŃ !
Andrzej
Siedziałem przy oknie i obserwowałem swoich nowych sąsiadów,
Byli tam Mateusz i Natalia, ładna była - muszę powiedzieć,
Nawet w moim typie.
O czymś rozmawiali, chłopak wymachiwał rękoma jakby był na coś zły.
Wydawali się dziwną rodziną, dlatego coraz bardziej ciągnęło mnie ,aby bliżej ich poznać.
Nagle z moich przemyśleń wyrwała mnie moja siostrzyczka.
- Na spacelek na spacelek. - mówiła i ciągła mnie za ręce.
- Już myszko, tylko ubiorę buty.
Zszedłem po schodach na dół i czekałem na małą aż mama ją uszykuje.
Chwilę później byliśmy już przed domem. Złapałem dziewczynkę za jej malutką rączkę i szliśmy w stronę parku.
- Ooo, Natalia, hej. - powiedziałem ,gdy przechodziliśmy obok jej domu. Siedziała na kocu i czytała jakąś książkę.
- Andrzej, hej, co tam? - odpowiedziała od razu.
- Idziemy na spacer. Masz ochotę przejść się z nami?
- Pewnie. - wstała,podeszła do nas i ruszyliśmy dalej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz