Pomimo tego, że poznałam gościa w necie....
NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ - o Matim...
Nadal go kocham, martwię się o niego..ale wiem ,że nie miałoby to najmniejszego sensu.
Siedziałam w parku, czekałam na koleżankę z którą umówiłam się do kawiarni.
Bardzo ją lubiłam..
Zawsze siedziała sama, to my z Natalką próbowałyśmy się z nią zaprzyjaźnić, denerwowało nas to jak wszyscy w szkole się z niej śmieją.
UDAŁO SIĘ!
Kilka godzin później musiałam się spieszyć na trening - kosz.
Wszystko przypominało mi o nim...
Dawne miejsce na hali, w którym ciągle siedzieliśmy.
Chciało mi się płakać - wtedy tylko Mikołaj mnie pocieszał.
Wiedziałam ,że i tak oddalimy się od siebie z Natką, ale to nie była jej wina..
Za pół roku składam podanie do szkoły w Gdańsku.
Moją wielką, jedyną nadzieją było, aby mnie przyjęli.
Andrzej
Siedziałem przed kompem.
Zaraz miałem iść na trening - przed nami pierwszy mecz w tym sezonie, już właśnie za tydzień.
Założyłem buty, wziąłem worek i wyszedłem z domu.
Spotkałem Matiego, który szedł w tą samą stronę co ja.
- Siema stary. - przybiliśmy sobie piątki i poszliśmy.
Na hali były dopiero 4 osoby.
Nie było jeszcze trenera, także wzięliśmy piłki i zaczęliśmy ćwiczyć dwutakt.
NOWA DRUŻYNA się szykowała.
Ciekawe jak nam pójdzie w tym sezonie - myślałem.
Nikol
W tym roku to ja zostałam kapitanem, ponieważ koleżanka złamała nogę i raczej nie wróci do nas już.
Eh...czasem tak jest.
Grałam w tej drużynie najdłużej - także ja.
Opuściłam halę i szybko napisałam do Mikołaja.
" Też jestem kapitanem, mój drogi. Hahaha"
Śmiałam się jak głupia, wtedy zapomniałam o tych wszystkich problemach, o Matim....
Andrzej
- A to niespodzianka. - powiedział Mikołaj, gdy już w trójkę kierowaliśmy się na przystanek.
- Co się stało? - zapytałem.
- Ta dziewczyna o której ci tyle opowiadałem. Też została kapitanem drużyny.
- Ooo, To macie wiele wspólnego. - odpowiedziałem, a Mateusz nas wyprzedził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz